Miłość i akceptacja samego siebie jest
drogą do wolności, bo zdejmuje z nas kajdany cudzych opinii i społecznych
uwarunkowań. Nie oznacza to wcale
egocentryzmu, tylko nawiązanie zdrowej relacji z samym sobą, z której wypływa
wiara w siebie i poczucie własnej wartości.
KWESTIONARIUSZ PYTAŃ
DO PRZEMYŚLENIA

Jeśli odpowiedziałeś szczerze, a twoja odpowiedź
na większość z tych pytań to „tak” – gratulacje, zaliczasz się do tych
nielicznych szczęściarzy, którzy potrafią żyć w poczuciu radości, lekkości, wolności
i swobody, bo kochasz siebie, a więc zawsze jesteś autentyczny. Niestety w
realnym życiu nie zawsze mamy odwagę być sobą. Często nie lubimy siebie i gdybyś
zobaczył samego siebie w tłumie, to
byłbyś ostatnią osobą, jaką byś się zainteresował. A wg mnie
destrukcyjne relacje z innymi ludźmi, to efekt toksycznego związku z samym
sobą. Bo czy nie jest tak, że to my jesteśmy dla siebie najgorszym wrogiem,
najsurowszym sędzią i najbardziej bezlitosnym katem? Sam pomyśl: często
myślisz, że to cały świat wokół jest przeciw tobie, ale czy na pewno jest to
prawda? Czy ty w ogóle dajesz sobie szansę, aby było lepiej? Czy naprawdę
wierzysz, że zasługujesz na to, co najlepsze? Gdyby faktycznie tak było to nie
tkwiłbyś teraz w toksycznej relacji, w poczuciu pustki, niespełnienia,
rozczarowania i niedosytu. A my lubimy sami siebie unieszczęśliwiać, bo: a) nie
znamy siebie i brak nam wiary w swój potencjał, który pozwoliłaby nam sięgnąć
po marzenia; b) jesteśmy uwięzieni w scenariuszu życiowym, jaki napisali dla
nas inni, przez co czujemy się uwikłani w dramacie życia; c) uważamy, że w tym
życiu trzeba cierpieć, bo ten świat jest tak urządzony; d) wydaje nam się, że tylko
kiedy cierpimy inni nas zauważają i zaczynają darzyć większą sympatią. W końcu
nikt nie lubi otaczać się szczęśliwymi ludźmi, bo wzbudzają zazdrość.
SKĄD WIESZ, ŻE
TKWISZ W SZKODLIWEJ RELACJI Z SAMYM SOBĄ?
Jest tak kiedy:
JAK SOBIE POMÓC? JAK ODKRYĆ SWOJĄ
WARTOŚĆ?
LEKARSTWO!
Wybaczenie,
akceptacja, zrozumienie, wyrozumiałość i miłość do swojej „gorszej” połowy, z
jej słabościami i wadami.
Docenienie swoich mocnych
stron.
Spędzanie większej
ilości czasu w ciszy tylko z samym sobą.
REFLEKSJA

Mówi
się, że każdy człowiek jest inny i nie ma dwóch takich samych osób na świecie.
Nawet bliźniacy są inni. My jednak nie zawsze jesteśmy w stanie uwierzyć w swoją
wyjątkowość. Nie potrafimy dostrzec unikalności naszego istnienia, a prawda
jest taka, że chociaż jesteśmy piaskiem w klepsydrze i kroplą w oceanie, to
doświadczamy ulotności życia tu na ziemi właśnie w tej niepowtarzalnej formie,
jaka już nigdy się nie powtórzy. Nasze ciało, umysł i duch to unikalny twór,
który nie zawsze chce z nami współpracować jako jedność, dużo częściej panuje
pomiędzy nimi dysharmonia, chaos, a my wtedy czujemy, że jesteśmy pełni
sprzeczności. A dlaczego tak się dzieje? Bo nie akceptujemy, nie kochamy i nie
ufamy sobie. Jesteśmy egoistami/altruistami/perfekcjonistami/cierpiętnikami.
Każdy z tych przykładów oznacza złą relacją z samym sobą, bo albo myślimy o
sobie za dużo albo zapominamy o sobie i nie znaczenia czy wydaje nam się, że
kierują nami dobre intencje. W końcu jakże często jakaś forma wolontariatu jest
po prostu pożywką dla naszego ego, bo ta pozorna bezinteresowność pozwala nam
poczuć się wartościową osobą, która jest potrzebna innym. Karmimy się
wdzięcznością innych. Czujemy się dzięki temu lepsi. A jak często chcemy być
kimś innym? Podziwiamy kogoś innego, zazdrościmy, rywalizujemy, porównujemy
się, współzawodniczymy… i wydaje nam się, że wypadamy gorzej na tle innych.
Chcemy być lepsi, czyli już w tym momencie… pomniejszamy swoją wartość,
szukając akceptacji i zrozumienia w cudzych oczach. Naszym narkotykiem staje
się ciągła potrzeba przekonywania się o swojej wartości na zewnątrz. W ten
sposób przestajemy być słońcem w swojej galaktyce. Wolimy odgrywać rolę
księżyca, który świeci odbitym światłem, przeglądając się w oczach innych. A
może warto uwierzyć, że już teraz jesteśmy wystarczająco dobrzy? Ze wszystkimi
naszymi wadami, zaletami, całą złożonością naszej istoty? Wg mnie największy
gwałt, jaki możemy sobie zrobić, to właśnie chcieć być kimś innym. Porównywanie
się z innymi to zaprzeczanie swojej unikalności, wątpienie w to kim naprawdę
jesteśmy, zdrada samego siebie, gubienie swojej tożsamości. Szukamy miłości,
inspiracji, wsparcia, akceptacji, pewności w innych ludziach. Szukamy w nich
potwierdzenia swojej wartości. A może należy szukać tych rzeczy w sobie?
Paradoks tkwi w tym, że to jedyny słuszny kierunek, aby uniezależnić się od
innych, a jednocześnie nawiązać zdrowe relacje z otoczeniem. Kluczem do zmiany
swojego życia jest nawiązanie dialogu z samym sobą. Podobno kiedy uporządkujemy
swoje wnętrze, świat zewnętrzny także dojdzie do ładu. Może warto w to
uwierzyć? Co masz do stracenia?
KROK 1 W DRODZE DO ZROZUMIENIA
SIEBIE