Na skutek zbiegu
wielu okoliczności, świadomie lub trochę mniej – w końcu przybijamy do swojego
życiowego portu, tak jak Odyseusz do Itaki. Znajdujemy swoją przystań, swoje
miejsce na Ziemi, swoje przeznaczenie. Zapuszczamy korzenie.
Jesteśmy różni.
Niektórzy z nas kochają morze, inni – góry. Niektórzy świetnie odnajdują się w
miejskiej aglomeracji, inni wolą spokojną egzystencję na łonie natury.
O tym, jak duży wpływ
na człowieka ma otoczenie – przekonałam
się najlepiej, kiedy mieszkałam w Norwegii. Mam tendencję do chłonięcia
atmosfery miejsca, w którym się znajduję. Przesiąkam nią. Jestem jak papierek
lakmusowy i nie zawsze wychodzi mi to na zdrowie.
NORWESKIE
POWIETRZE
Norwegia to kraj dla ekologów. Czuć w nim potęgę
przyrody. Jest tam wiele miejsc nietkniętych przez człowieka (co nie znaczy, że
nieodkrytych), unikalnych, pierwotnych, dlatego też zjawiskowo pięknych. W
Norwegii bez dwóch zdań szanuje się naturę i jej siłę. Dba się również o
środowisko naturalne. Nikt nie śmieci, woda jest przejrzysta, a powietrze
krystalicznie czyste, orzeźwiające. Poza charakterystycznymi fiordami, które
jak krwioobieg przecinają ziemię, zetkniemy się też z wieloma skupiskami
skalnymi. Na zachodzie jest ich mnóstwo. Pomyślcie, jaka to musi być
benedyktyńska praca – wykuwać autostrady i budować miasta w tak trudnych
warunkach przyrodniczych! Norweską naturę ciężko jest okiełznać. To, co
szczególnie uwielbiam w Norwegii to wodospady. Dopóki tam pierwszy raz nie
pojechałam, nie byłam świadoma, że ten kraj posiada wodospady i co więcej –
jest ich tak wiele. Zakochałam się bez pamięci. Skandynawia jest też bardzo
zalesiona. Wszyscy wiemy, że kontakt z naturą może być formą terapii, zwłaszcza
na pośpiech i stresy współczesnej cywilizacji, ale norweska natura ma dodatkową
wartość – ogrom. Bez trudu można się zagubić, zatopić, zatracić w bezkresnej,
wyciszonej przestrzeni. Jednocześnie można poczuć jak ludzka jednostka jest
bezsilna, krucha i słaba w obliczu przyrodniczego majestatu. Czujemy się często
panami świata, ale tak naprawdę nie mamy szans w starciu z żywiołem wymierzonym
przeciwko nam. Norweska przyroda uczy pokory. Jest przepustką do innego świata,
który rządzi się swoimi prawami. Jest onieśmielającym sacrum. Jest
Nauczycielem.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz