Koniec roku sprzyja przemyśleniom. To czas,
kiedy dokonujemy bilansu zysków i strat w kontekście minionych 12 miesięcy oraz
planujemy nowe przedsięwzięcia, nazywane potocznie postanowieniami
noworocznymi. Pewnie każdy z nas robił kiedyś takie plany – o różnym zasięgu,
mniej lub bardziej spektakularne. Ciekawe tylko ilu z nas udaje się je
zrealizować, a w ilu przypadkach plany okazują się słomianym zapałem, zostają
odłożone na półkę razem z rzeczami zatytułowanymi „nierealna gwiazdka z nieba”
czy też umierają śmiercią naturalną w naszej głowie, czyli po prostu zostają
zapomniane? Statystyki i proporcje pomiędzy zrealizowanymi a niezrealizowanymi
postanowieniami są pewnie niewygodne, a nawet druzgocące dla wielu z nas, bo
nie oszukujmy się, że zazwyczaj jest tak, że plany planami, marzenia
marzeniami, ale w poprzednim roku zabrakło nam czasu/pieniędzy/motywacji/silnej
woli/wiary w siebie/poczucia sensu, etc., aby zrealizować swoje cele. Wyrzuty
sumienia nic jednak nie dadzą i nie powinniśmy się nimi zatruwać czy też wmawiać
sobie, że niezrealizowane plany są naszą porażką. Warto za to zastanowić się,
jak skutecznie wcielić w życie tegoroczne noworoczne postanowienia? Bo w to, że
takie plany są potrzebne i warto je mieć – nie powinniśmy wątpić! Cele są
prawdziwym silnikiem napędowym dla całego roku. Jaka zatem jest recepta na
sukces, czyli urzeczywistnienie planów?
KLUCZ DO REALIZACJI
POSTANOWIEŃ NOWOROCZNYCH:
1.
Wszelkie plany, marzenia, postanowienia…. spisujemy!
Dlaczego to
takie ważne? Bo jest to rodzaj umowy z samym sobą i
chociaż nasza świadomość może nie zdawać sobie z tego sprawy, to podświadomość
dostaje impuls do działania i wcielania planów w życie. Oczywiście impuls
trzeba jeszcze umiejętnie wzmacniać, ale o tym będzie później. Teraz skupiamy
się na zapisaniu postanowień noworocznych, a zapis taki może przybierać różne
formy: od wersji z kartką papieru dla konserwatystów, po plik na pulpicie
komputera. Ważne, aby zapis był dla Was inspirujący, pobudzający
wyobraźnię i wzmacniający entuzjazm. Polecam vision board, czyli
tablicę motywacyjną (wizualizacja celu,
mapa myśli oraz skojarzeń, zdjęć, cytatów, obrazków związanych z naszymi marzeniami,
powieszona w formie plakatu na ścianie albo zapisana na pulpicie np. w formie
prezentacji multimedialnej). Zabawa z vision board ma na celu utrzymać nasze
zainteresowanie celami i sprawić, że będziemy do nich często wracać. To bardzo
ważne, bo dzięki temu możemy poczuć i wniknąć w swoje postanowienia, skupić na
nich swoją uwagę i wzmacniać samodyscyplinę.
2.
Sprecyzowanie celów
Od procesu ustalania celów powinniśmy
zacząć. Wielu z nas zadaje sobie pytanie: czy mierzyć siły nad zamiary, czy
może raczej robić plany z wielkim rozmachem? Na tym etapie pojawia się bardzo
ważna umiejętność, czyli wiara we własne siły. Słomiany zapał
wcale nie oznacza lenistwa czy braku dojrzałości lub zaangażowania, ale właśnie
niską samoocenę. Nie ukrywajmy, że czasem nasze otoczenie nie jest sprzymierzeńcem
w spełnianiu marzeń. Można jednak sobie z tym poradzić, czyli wzmacniać poczucie
akceptacji i miłości do samego siebie. Jeśli chodzi o mnie, to pomaga mi robienie
planów z poziomu serca, czyli jeśli wsłucham się w siebie, to zyskuję
pewność, że to, czego chcę jest mi potrzebne do rozwoju, bardzo ułatwi życie
mnie, a tym samym w pewien sposób innym oraz jest wywołane wewnętrzną potrzebą.
W praktyce oznacza to, że choćbym słyszała wokół siebie same zarzuty,
złośliwości, pokpiwania i brutalne próby ściągnięcia mnie na ziemię, to nic i
nikt nie jest w stanie zasiać we mnie trwałych i niszczących wątpliwości, że
właśnie tego chcę. Oczywiście w planowaniu ważna jest zasada złotego
środka, bo żadna skrajność nie jest dobra, czyli zbyt mało ambitne cele
nie są dla nas wystarczająco motywujące i inspirujące, ale jeśli postawimy
sobie poprzeczkę zbyt wysoko – może się okazać, że plany przerastają nasze
możliwości i są niemalże fizycznie niemożliwe do zrealizowania. Warto
wyjść poza swoją strefę komfortu, ale nie na tyle, żeby od razu spaść w
przepaść.
Na pewno podczas ustalania celów warto poza
kategoriami materialnymi mieć na uwadze także swój rozwój osobisty, czyli poza postanowieniami typu
„mieć” (np. znaleźć lepszą pracę, kupić nowy samochód, skończyć kurs, zrobić
remont w mieszkaniu) wypada mieć także plany z kategorii „być”, czyli takie związane
ze swoim kodeksem wartości po to, aby spełniając je stać się lepszym
człowiekiem. Może to być nauka cierpliwości i opanowania w przypadku kontaktu z
osobami, które nas irytują, poświęcanie większej ilości czasu swoim najbliższym,
wdrożenie jakichkolwiek prób zmierzających do pomniejszania swojego ego czy też
codzienne życie wg inspirującego motto Kanta: „niebo gwiaździste nade mną,
prawo moralne we mnie” lub Gandhiego: bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w
świecie” – słowem może to być wszystko to, co wzbogaci naszego ducha. Spełnienie
odbywa się przecież nie tylko na poziomie materii, czyli ciała, ale także na
poziomie ducha, a sens życia i zapełnienie pustki nadają nam tylko POZAMATERIALNE
wartości. Jestem tego pewna na 100%.
3.
Optymistyczne podejście
Swoje postanowienia i plany trzeba
wzmacniać pozytywnym nastawieniem i entuzjazmem. Na początku warto w ogóle
uświadomić sobie: po co chcemy to zrobić, jakie przyniesie nam to korzyści, co
chcemy osiągnąć i jak zmieni się nasze życie po zrealizowaniu postanowień? Przepuszczenie
celów przez taki filtr jest konieczne, bo pozwala nam się w nich odnaleźć
i zakorzenić, czyli uwierzyć w swoje marzenia. Wszystko zaczyna się
przecież od myśli, a myśl, z którą się utożsamiamy na stałe wchodzi do naszego
codziennego życia. Jeśli jesteśmy w stanie wyobrazić sobie siebie po spełnieniu
swojego postanowienia i dobrze wiemy co chcemy osiągnąć, to drzwi stają przed
nami otworem. Wystarczy tylko powziąć odpowiednie kroki do realizacji
postanowienia, które tak naprawdę nie sprowadzają się wcale do gromadzenia
środków finansowych, ale przede wszystkim do podlewania zasadzonego nasionka w
swoim umyśle za pomocą pozytywnego nastawienia, radości, miłości, wiary w
siebie, zaufania, entuzjazmu, wytrwałości, samodyscypliny i determinacji, aby nasionko
mogło wyrosnąć zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Jak osiągnąć taki stan uczuć i
emocji? Można na przykład zacząć praktykować… wdzięczność za to, co już
udało nam się osiągnąć i za każde trudne zdarzenie, jakie udało nam się
przezwyciężyć. Wdzięczność nastraja nas pozytywnie i ma ogromną siłę
budowania stabilnego poczucia bezpieczeństwa, radości i pewności siebie.
4.
Świadomość perspektywy czasu
Niektóre cele zajmą nam kilka dni czy tygodni,
inne może nawet kilka lat. Wszystko zależy oczywiście od ich skali. Najważniejsze
jest to, abyśmy nigdy nie zwątpili w słuszność swoich marzeń i
systematycznie zbliżali się do upragnionego celu, bo nie od razu przecież Rzym
zbudowano! Najlepiej, aby Wasze cele były mierzalne i konkretne, a Wy cierpliwi
i wytrwali w ich realizacji. I pamiętajcie czasami trzeba cofnąć się o
krok, aby potem zrobić dwa kroki do przodu. Poza entuzjazmem przyda się
zatem także pokora. Najważniejsze jest to, abyście ustalili wszystkie możliwe
sposoby i narzędzia służące realizacji celu oraz wykorzystywali wszystkie
okazje, które zbliżają Was do upragnionej mety.
5.
Zachowanie elastyczności myślenia
Często bronimy swoich świeżo powołanych do
życia postanowień jak niepodległości i cierpimy lub robimy sobie wyrzuty, jeśli
nie uda nam się ich spełnić. Wtedy mogą stać się dla nas niewygodne jako dowód
naszej słabości. Czasami może też się zdarzyć, że po jakimś czasie nasze cele
okażą się „przeterminowane” i niepasujące do aktualnej życiowej sytuacji. Co
wtedy robić? Porzucić postanowienia i uznać swoją klęskę? Nie, można je
po prostu zmodyfikować i dostosować do aktualnych potrzeb. Jeśli zatem
sporządzicie swoją osobistą listę noworocznych postanowień, nie traktujcie
punków z listy śmiertelnie poważnie. Nie warto stawiać sobie za punkt honoru
realizację celów za wszelką cenę w
ściśle wyznaczonym czasie. To powinna być przede wszystkim przygoda, zabawa,
nowe wspaniałe doświadczenie, które powitacie z przyjemnością jako
lekcję, którą sami świadomie wybraliście. Zamiast „muszę”
coś zrobić, mówcie sobie: „chcę” to zrobić. Wasz komfort psychiczny jest bardzo
ważny.
6.
Świadomość oddania i poświęceń
Nie bójmy się wyrzeczeń związanych z
realizacją wielkich planów. Czasami trzeba coś poświęcić (najczęściej
inwestujemy swój czas i pieniądze), aby dopiąć celu i sami dobrze wiecie, że w
dłuższej perspektywie okazuje się, że właśnie takie doświadczenia najbardziej
nas kształtują. Sukces bez wysiłku smakuje nijako, a każda prawdziwie
wartościowa nagroda ma swoją cenę. „Oceniaj swój sukces poprzez to, co
musiałeś oddać, aby go osiągnąć” – jak mówi Dalajlama. Im wyższa jest wartość
nagrody w naszym odczuciu, tym większe schody musimy pokonać w drodze do jej
zdobycia. Ale czy takie właśnie nie jest życie? To nieustającą lekcja
kształtująca charakter i wyrabiająca prawidłowe nawyki postępowania i
zachowania. Nie zawsze jest lekko. Dodam, że porażka to też w pewnym
sensie sukces, a więc lęk przed porażką, który wkrada się w życie wielu
ludzi i skutecznie hamuje większość z nas przed podążaniem za głosem swojego
serca i intuicji, czyli np. realizacją postanowień, jest po prostu
nieumiejętnością dostrzeżenia, że porażka jest tak naprawdę niezbędna do
osiągnięcia sukcesu, bo… konsekwentnie zbliża nas do obranego celu! (oczywiście
o ile niepowodzenie potraktujemy jako etap, czyli naukę umożliwiającą nowy
start, a nie jako definitywny koniec naszych marzeń).
W życiu jest czas i miejsce zarówno na
sukcesy, jak również na porażki. I to jest właściwe, dlatego nie warto życia
traktować śmiertelnie poważnie, zwłaszcza że absolutnie każdą porażkę można
przekuć na swój sukces, bo każda porażka niesie ze sobą potencjał
stwórczy, o ile wyciągniemy lekcję, jaką ze sobą niesie. J
Powodzenia w realizacji marzeń i
zamierzeń w 2015 r.! Oby każdy z Was mógł w tym roku rozłożyć skrzydła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz