Weekend w domu na Mazurach. Zdążyłam już
zapomnieć, że tutaj niebo łączy się z ziemią. Znowu jestem zakochana po uszy, a
kiedy odwiedzam wszystkie swoje opuszczone zakamarki i kiedy karmię oczy
widokiem tych samych krajobrazów, które kiedyś miałam zachłannie na co dzień,
czuję się tak jakbym zostawiła tę okolicę tylko na chwilę tak, jakby to było
wczoraj, tak jakbym nie widziała jej tylko przez tę króciutką sekundę, kiedy zamykam
powieki i mrużę oczy. Pracowitość i służba moich rodziców, jazgotliwa radość
moich psów, smukłość leśnych brzóz, rozkoszna wygoda mojego łóżka, wilgotny
zapach mojej ziemi i niepowtarzalny smak domowego jedzenia – wszystko wróciło albo po prostu nic nie odeszło
– jestem wykarmiona solą tej ziemi i to ona buduje mnie od podeszwy stóp po końce
moich włosów. Może nie jest to świat idealny, ale tutaj w szczególny sposób
doświadczam odczucia, że niebo jest wszędzie tam, gdzie patrzę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz