wtorek, 7 marca 2017



Weekend w domu na Mazurach. Zdążyłam już zapomnieć, że tutaj niebo łączy się z ziemią. Znowu jestem zakochana po uszy, a kiedy odwiedzam wszystkie swoje opuszczone zakamarki i kiedy karmię oczy widokiem tych samych krajobrazów, które kiedyś miałam zachłannie na co dzień, czuję się tak jakbym zostawiła tę okolicę tylko na chwilę tak, jakby to było wczoraj, tak jakbym nie widziała jej tylko przez tę króciutką sekundę, kiedy zamykam powieki i mrużę oczy. Pracowitość i służba moich rodziców, jazgotliwa radość moich psów, smukłość leśnych brzóz, rozkoszna wygoda mojego łóżka, wilgotny zapach mojej ziemi i niepowtarzalny smak domowego jedzenia –  wszystko wróciło albo po prostu nic nie odeszło – jestem wykarmiona solą tej ziemi i to ona buduje mnie od podeszwy stóp po końce moich włosów. Może nie jest to świat idealny, ale tutaj w szczególny sposób doświadczam odczucia, że niebo jest wszędzie tam, gdzie patrzę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz