sobota, 27 stycznia 2018


Nie ukrywam, że najbardziej kreatywna jestem wtedy, gdy nie umiem sobie poradzić z jakąś sytuacją, gdy nie mam kontroli, gdy rzeczy nie idą po mojej myśli, gdy cierpię. Transformuję wtedy smutek, dysharmonię i niedosyt w ciąg wyrazów. Nikt nie wie i nikt nie widzi, bo nikomu nie mówię, że pod uśmiechem, który utrzymuję dla świata po kryjomu uwieczniam ból zapisując go w zdaniach lub chowając pomiędzy słowami. Niepokój wewnętrzny rozwiązuję najlepszą możliwą terapią – zamieniam go w twórczą paplaninę. Drążę temat do krwi i kości, piszę tak długo aż wyrzucę z siebie wszystkie możliwe słowa, zinterpretuję wszystkie zaistniałe fakty, przepowiem każdy możliwy scenariusz, wykrzyczę wszystkie myśli, wypowiem wszystkie emocje, które nie dają mi spokoju, aż jedynym co pozostanie będzie moja cisza i moje milczenie.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz