Nie ukrywam, że najbardziej kreatywna
jestem wtedy, gdy nie umiem sobie poradzić z jakąś sytuacją, gdy nie mam
kontroli, gdy rzeczy nie idą po mojej myśli, gdy cierpię. Transformuję wtedy smutek,
dysharmonię i niedosyt w ciąg wyrazów. Nikt nie wie i nikt nie widzi, bo nikomu
nie mówię, że pod uśmiechem, który utrzymuję dla świata po kryjomu uwieczniam ból zapisując go w zdaniach lub chowając pomiędzy słowami. Niepokój wewnętrzny rozwiązuję
najlepszą możliwą terapią – zamieniam go w twórczą paplaninę. Drążę temat do krwi
i kości, piszę tak długo aż wyrzucę z siebie wszystkie możliwe słowa, zinterpretuję
wszystkie zaistniałe fakty, przepowiem każdy możliwy scenariusz, wykrzyczę
wszystkie myśli, wypowiem wszystkie emocje, które nie dają mi spokoju, aż jedynym
co pozostanie będzie moja cisza i moje milczenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz