niedziela, 15 maja 2016

Jezioro dusz






Większe znaczenie ma to, z kim jesteś niż gdzie jesteś. Najchętniej zabrałabym ze sobą skoncentrowany koktajl uczuć i spokoju, jakie wyzwala we mnie mój dom i rodzina. Ukradłabym ten kawałek nieba i schowałabym go do kieszeni jak bezcenny talizman, który nadałby sens mojemu życiu poprzez wskazywanie właściwego kierunku, jak niezawodny kompas. Najchętniej teleportowałabym się i schowała w czasie, kiedy życie było prostsze i bardziej esencjonalne. Dostosowałabym się jak kameleon do harmonijnego rytmu mojego prywatnego prowincjonalnego świata, który mnie przygarnął, wychował i ukształtował i który mam wytatuowany w swoim DNA. I nikt by mnie już nie znalazł. Ukryłabym się w ciszy, skamieniała wrażliwością świata, oczyściła niewinnością otaczającej mnie natury. W moich żyłach krąży szum mazurskich lasów, błogość pól i śpiew ptaków. Jestem trwale połączona. Bezgranicznie kocham tęskniąc, tęsknię kochając i nie mogę sobie z tym poradzić, marząc o powrocie. Ten dom, to miejsce i ci ludzie to jedyna rzeczywistość, w której jestem szczęśliwa. To jedyna teraźniejszość, której częścią się czuję. I niczego więcej mi nie trzeba. Tylko powrotu do miejsca, gdzie zostało moje serce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz