Stop! Już wystarczy! Moja słabość do
starszych facetów odezwała się jak uśpiony wulkan. Zwabiłam go po to, by znowu
mieć tę cudowną istotę na wyciągnięcie ręki, właściwie tylko dla siebie. W tej
materii osiągnęłam to, czego chciałam – doświadczyłam człowieczeństwa zdejmując
warstwa po warstwie kolejne warstwy E, zupełnie tak jakbym zdejmowała z niego ubranie.
To był spirytualny striptiz, taniec zmysłów: intymny, bezwstydny i zachłanny.
Bezkarnie nasyciłam się jego widokiem, zanurzyłam w głębię oczu, zajrzałam w
najbardziej ukryte zakamarki duszy, wysłałam tyle uśmiechów, werbalnych i
niemych zachwytów, ile tylko było w stanie zmieścić się w moim ciele. Byłam
cała jego. Nie namawiałam go do zwierzeń, ale już przywykłam, że inni
opowiadają mi o sobie absolutnie wszystko. Jestem jak ksiądz w konfesjonale albo
jak barman w pubie. Przesiąkam ludzkimi intymnymi historiami, jakbym była mentalną
prostytutką, która nie wybrzydza i przyjmuje absolutnie każde cudze DNA w
postaci myśli. Uwielbiam go i wciąż mam mało, ale już wystarczy. Wycofuję się,
bo tracę mnóstwo energii jako masochistka, która dąży do tego, aby dzielić z
nim czas i przestrzeń chociaż dobrze wiem, że czas i przestrzeń dzieli już z
nim ktoś inny. Dlatego nie wejdę w niego głębiej. Z szacunku dla niej, z
szacunku dla E i z szacunku dla samej siebie. Moje fascynacje zawsze były jak
lot Ikara i lepiej kiedy przestanę podążać w kierunku kolejnej z nich w
poczuciu niedosytu niż kiedy będę uparcie ciągnąć jak ćma po to, żeby zderzyć
się z nią, a następnie rozchorować z przejedzenia. Nie sprofanuję świętości
związku. Nie zachwaszczę E zwątpieniem, ani nie zasieję w nim nadziei. Nie tylko
nie posunę się o krok za daleko, ale zwołam też wszystkie siły, aby zadziałały
wbrew grawitacji, wbrew sile przyciągania, która koncentruje moje działania na
tym mężczyźnie. Moja potrzeba zaspokojenia pozostanie tylko pożądaniem w sferze
myśli, małym płomykiem, którego nie będę podsycać w nadziei, że będę
wystarczająco silna, aby go zdmuchnąć, kiedy już osłabnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz