Przez jakiś czas mieszkałam nad polskim
morzem. Poznałam tam mnóstwo inspirujących ludzi i z perspektywy czasu myślę o Trójmieście
w symboliczny sposób, definiując to miejsce jako Miejsce Spotkań. Wiele z takich
spotkań, nawet te krótkie, określone czasem jednej rozmowy, niosło ze sobą
dalekosiężne skutki, kiedy potrafiły zaskoczyć i zainicjować refleksję na jakiś
temat. To kolejna cecha mojego charakteru i odbioru świata – wierzę, że
wszystko, co nam się przydarza w życiu ma głęboki sens i ukryte znaczenie, dlatego
każdy, kogo spotykam na swojej drodze jest dla mnie w jakimś stopniu
nauczycielem. Nawet jeżeli osobowościowo czy też światopoglądowo dzielą nas
galaktyki. Przyjmuję wszystko jak woda i toleruję każdy inny punkt widzenia,
ale i tak płynę swoim własnym nurtem.
W Trójmieście wszystko zaczęło się od Dyrektora.
Miał wielką, obezwładniającą charyzmę. Był pierwszą osobą, która we mnie
bezkrytycznie uwierzyła, uświadomiła mi potęgę i potrzebę marzeń. Był też dla
mnie inspiracją do zbudowania trwałego poczucia własnej wartości, które w moim
przypadku nigdy nie było zbyt duże i zawsze zmieniało się jak hiperbola – od
momentów optymistycznej pewności siebie, w których latałam nad ziemią do
momentów kryzysowych, w których poddawałam się i spadałam, wmawiając sobie, że
przecież wcale nie potrafię latać. Kolejna dramatyczna pętla mojego
neurotycznego zachowania, które ubóstwia skrajności, a przecież wiara we własne
siły jest jedną z podstaw osobistego rozwoju. Dyrektor zupełnie nieświadomie
pomógł mi znaleźć wyjście z tej sytuacji, kiedy to nieoczekiwanie wyspowiadał
się przede mną podając kilka traumatycznych faktów ze swojego życia. Opowiadał
o swojej pracy i swoich związkach: cyklu nieuczciwości, manipulacji, szarpaniny,
zdrad i poczucia winy, po czym stwierdził, że w konsekwencji jedna rzecz
pozostaje niezmienna – najważniejszą osobą w Twoim życiu jesteś Ty sam. Na początku to
podejście wydawało mi się trochę egoistyczne, ale po dłuższym czasie (i kilku
własnych doświadczeniach), wreszcie zrozumiałam, co miał na myśli – człowiek
musi sam w sobie odkryć największego przyjaciela dla siebie samego, po to, żeby
umieć zostawić za sobą wszystko, to, co jest dla niego w jakiś sposób szkodliwe
i umieć zatroszczyć się o samego siebie. Poza tym jeżeli nie czujemy się dobrze
sami ze sobą, to czy naprawdę potrafimy czuć się dobrze z innymi i czy
potrafimy zbilansować naturalną międzyludzką sferę zależności (przejawiającą
się w postaci dawania i brania od siebie nawzajem), z przyjemnością i bez
wysiłku, bez manipulowania i bez wyzyskiwania? Trwałe poczucie szczęścia z
samym sobą (także w samotności), miłość własna i energetyczna
samowystarczalność są trudną sztuką do opanowania, ale paradoksalnie dopiero po
odrobieniu tej lekcji, jesteśmy w stanie tworzyć zdrowe relacje z innymi, bez
pretensji, uraz i żalu, kiedy druga osoba nie jest w stanie wejść w rolę, w
którą chcemy ją obsadzić. Tak naprawdę zadaniem człowieka w wymarzonej przez
nas roli jest nic innego tylko spełnianie naszych oczekiwań i zaspokajanie
potrzeb, bo nie potrafimy sami wypełnić swoich własnych braków czy też pustki i
tylko w uzupełnieniu z kimś innym możemy naprawdę poczuć się kompletni.
I lived at the Polish seaside for a while. I met a lot of inspiring
people there so I think of the Tri-City in a symbolic way, defining this place as
a Meeting Place. Sometimes it turned out that even a short meeting, one
conversation, caused long – term consequences because it can surprise and initiate
a reflection on the topic. This is another feature of my character and world
perception – I believe that everything that happens to me in life has a deep
meaning so everyone I meet on my way is a teacher for me. Even if we are
sometimes so different that I feel like we are divided by galaxies. I take
everything as water and tolerate each other's point of view, but I go with my own
flow anyway.
I think that my story in Tri-City began with the Director. He had a
great, seductive charisma. He was the first person who believed in me
uncritically, made me realize the power and the need to dream. He was
also inspired me to build lasting self-esteem, which, in my case, was never too
big and always changed as hyperbole - I was flying over the earth in moments of
optimistic self-confidence and then I yielded and fell, telling myself that I
can’t fly in moments of crisis. It is another dramatic loop of my neurotic
behavior that adores the extreme, but self-confidence is one of the
cornerstones of personal development after all. Director helped me find a way
out of this situation when he unexpectedly confessed to me giving some
traumatic facts of his life. He talked about his work and his relationships:
the cycle of dishonesty, manipulation, struggle, betrayal and guilt and he
stated that one thing always remains unchanged - the most important person in your life is YOU. At the beginning, this approach seemed to be a
little selfish to me, but after a time (and some of my own experiences), I
finally understood what he meant – a human being has to discover the greatest friend
in himself, just to be able to leave behind everything, what is harmful for him
in some way and be able to take care of himself. Besides, if you don’t feel
good with yourself, whether you can really feel good with others? And if you
don’t feel good with yourself, how could you balance the natural realm of
interpersonal dependence (manifesting itself in the form of give and take from
each other) with pleasure and without effort, without manipulation and without
exploitation? Persistent feeling of happiness with yourself (also in solitude),
self-love and self-sufficiency is a difficult art to master but, paradoxically,
only after making up for this lesson, we are able to create healthy
relationships with others, without pretensions, grudges and grief, which occur when
the other person is not able to take the role in which we want to cast him. In
fact, this role is create by us to fulfill our expectations and satisfy our
needs, because we can’t fill our own lack or voids by ourselves so only complement
each other, we really can feel complete.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz