czwartek, 6 marca 2014

Moja filozofia życiowa

WEGETARIANIZM


Jestem wegetarianką od jakiś 7 lat. Jestem nią nie dlatego, że moim celem jest utrata zbędnych kilogramów. Chociaż jeżeli miałabym traktować swój wegetarianizm jak rodzaj diety, to muszę przyznać, że jest to jedyna długofalowa dieta, jakiej jestem w stanie się trzymać. Istotą jest to, że to tak naprawdę nie dieta, a styl życia.

Przyzwyczaiłam się już na generalnie brak akceptacji otoczenia i ciągłe uwagi na najwyraźniej kontrowersyjny temat wegetarianizmu. Nie przeszkadza mi to, że jestem trochę jak wyrzutek. Właściwie nigdy mi to szczególnie nie przeszkadzało, bo zbyt mocno wierzę w swoje racje. Mam bowiem jedną cechę, o której zwykle nikomu nie mówię, a którą szczególnie w sobie uwielbiam. Jest nią współzależność. Kształtuje się ona w dużym stopniu w wyniku mojego introwertyzmu, który niestety oznacza wiele barier komunikacyjnych: np. często się zapominam i za długo przebywam w swoim świecie, prowadząc dialog sama ze sobą i rozbudowując swoje życie wewnętrzne, ale z drugiej strony prowadzi mnie to do wielu inspirujących przemyśleń. Współzależność oznacza na przykład, że wszędzie widzę powiązania i mam skłonność do nadawania wszystkiemu głębokiego sensu i znaczenia. Wiem, że nic nie dzieje się bez przyczyny, a moim sekretem szczęścia, satysfakcji i zadowolenia z życia, jest ustalanie mierzalnych, osiągalnych celów i marzeń. Bez nich i bez misji, tracę poczucie sensu, jestem jak ryba wyrzucona na brzeg. Mam potrzebę nadawania wszystkiemu znaczenia, bo dopiero wtedy mogę płynąć swobodnie, z pasją. Muszę w coś głęboko wierzyć.

Pamiętam, że kiedy byłam mała, rodzice często kupowali dziecięce książeczki, które później czytali mojej siostrze i mnie. To były różne bajki i wierszyki. Jedną z nich zapamiętałam szczególnie, chociaż teoretycznie powinna pobudzać dziewczęcą wyobraźnię dużo mniej niż np. Królewna Śnieżka. Książeczka zaczynała się od rymowanki, której niestety nie zacytuję, bo zwyczajnie już jej dokładnie nie pamiętam. Chodziło o to, że w wierszyku wymieniane były różne zawody i jeden zależał w jakiś sposób od drugiego, tworząc jeden wspólny łańcuch powiązań. Na przykład piekarz nie mógłby upiec chleba, gdyby młynarz nie zrobił mąki itp., itd.. Pamiętam, że bardzo mnie to fascynowało. I to uczucie zostało ze mną przez te wszystkie lata jako element mojej osobowości.


Lubię skupiać się na niematerialnych aspektach życia oraz szukać niewidzialnych nici przyczynowo – skutkowych, związków, zależności i porównań. Wszystkie razem tworzą pajęczą sieć. Z tego powodu jestem na przykład wegetarianką. Jest to wynik mojego współodczuwania. Źródeł jest wiele, ale spójrzcie na przykład na naturalny cykl życia zwierząt, od narodzin do śmierci. Człowiek z nożem i widelcem nie jest jednym z ogniw tego łańcucha. Jest agresorem, który ten łańcuch brutalnie przerywa. Celem życia zwierząt nie jest na pewno wylądowanie na naszym talerzu. One starają się po prostu żyć swoim własnym rytmem, którego my nie rozumiemy. Ja nie mam zamiaru odbierać im tego prawa i decydować o ich losie.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz